Menu
2010 sierpień czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2009 2008 2007 2006 2005 2004 2010 Na stronie jest: 3 Odwiedzin: 446953 zobacz i to Poezje
Poprzednie nowiny
wiadomości :
Artykuły
Jestem :
|
Całkiem poważnych kilka spraw człowieczym chwytem nieusuwalne obciążenia kalkulacje obezwładnionych bólem dni nie rozstrzygnięte na szlakach rozumu i serca logiczne zapętlenia - jednym aktem łaski z mojego krzyża usuwasz, Panie i czuję w tym wkład Fatimskiej Matki albowiem nie ujdzie przed Nią niedostrzeżone z niepoliczonych utrapień utkane błaganie uchyla się przed zamilknięciem moje kruche słowo pozaświatową nienaruszalnością i niepojmowalnością Twoją coraz bardziej rozzuchwalone i szybuje w przeźroczyste bezdenne szafiry pragnienie wyjątkowym usiłowaniem wypracowane - zawrzyj we mnie Swoje tchnienie argumentacją umacniającą zabezpiecz przed rozpadem ugruntowane ukojenie jak wielkie mnóstwo pytań mnie napada wyjąć spod skuteczności Twojej zniweczyć próbuje nieskończoną obietnicą ustanowioną okazałość wszelki czas pochłania pora uformowana z Twojego upodobania wszak to wiesz Uprzywilejowane Miłowanie że nie wyprawiam w drogę pustych kształtów tylko że przykładam duszę do tego, co przybywa z Twojej tajemnicy że pożądaniem mym wieczystym Życie w stopniu najwyższym Jolanta Lesiuk (słuchajcie, śmiertelni) chociaż światłość prawdomówna pulsuje nad świątynią Pana waszego macie głowy ociężałe od niewłaściwych trosk umysły nie za bardzo rozglądające się za nieskończonością a serca nie nawykłe do przyswajania niewidzialnych subtelności słuchajcie śmiertelni - audite, mortales nie należy szukać wieczności dla głupoty dla lichych nieprawością zamroczonych spraw wszak jesteście z tych, którzy przeminą w których zanika niefrasobliwie zaniedbywany żar słuchajcie, słuchajcie... czegóż to się domaga kurczący się czas - Łagodność Uporządkowana udziela wam Siebie należy tylko się zdobyć na kategoryczne- z niepodobieństwem do Wzorca Absolutnego-rozstanie z tym, co ze stanu śmierci nigdy nie wychodzi należy tylko świętym krzykiem przestworza rozczulić- pochwyć nas w Swe dłonie, działaj Panie Jolanta Lesiuk wnikam w las a wnikanie ma metafizyczne implikacje czysty wywar transcendencji kipi w wysokich koronach manewrami oczu i uszu niczego tu nie dokonasz nad urwiskiem ukrzyżowanych oczekiwań wałkonią się nieświetne resztki inspiracji tajemna droga wiedzie do wnętrza odwiecznych racji broni las przetrwa to co właściwe co kod boskości w sobie ma wolno mi darować sobie przytłaczającą gęstwinę szczegółów zagłębiam się płochliwą głębią w Całość porywem natchnienia umykającą do Ukrytego Kresu ...skoro zleciłeś mi, Panie byt hołubić dziękczynnym działaniem doglądaniem pieszczotliwym dodawać mu stwórczego splendoru konsekwentnie w prośbę się przeobrażam o Twoją Miłość uporczywe dopominanie mówią, że jesteś bezradny wobec pozaistnieniowych roszczeń człowieka to znakomicie się składa bo ja tylko zmieszania w oblubieńczą jedność -zauroczona potężną siłą inspirującą dzieła Twojego- aktywnie czekam i czekam... Jolanta Lesiuk Powietrze dziś takie lekkie impregnowane pokojem tak bardzo teraz rozumiesz że to wszystko twoje podziwem nie nadążasz za grą kształtów nieba przetykanego pastelowymi warstwami przemilczeń koronkowa wibracją skrzydlatych lotów radością zmarszczona woda pochłania odgórne blaski płomienny powiew słonecznych cząstek rozbiega się po ziemi już nie parametryzujesz cieni kontemplacją przemierzasz nieprzebrane wybrzeża zdumień w stylu Pańskim nadwidzialna architektura kreuje myśl syntetyczną - tak- to wszystko twoje wszechświat ma zasadę silnie antropiczną Jolanta Lesiuk „Już nie widać naszych znaków”. Na proch je starła końska dawka ostateczności. Ułomność sensu dosłownego (defectus literae ) czujnej duszy odsłania głębszych znaczeń wiele- niech cię poucza Wszechmocnego tchnienie niech dane ci będzie uwierzyć naprawdę że Jezus Pan wysłużył ci wieczne zbawienie. Oby cię nie trwożyła nad Smoleńskiem mgła. Wzniesioną ponad zgliszczami zmysłowych projektów Ojczyznę Miłości i Piękna wyznawcom swoim Bóg da. Oto znowu dochodzi do głosu Goethe’go wołanie- „Tak , jestem tylko wędrowcem, pielgrzymem na ziemi, A wy, czyż jesteście czymś więcej?” Nie mogłeś nie zauważyć człowieku w ostatnich dniach, że śmierć stoi u twego boku. Skoro jesteś chrześcijaninem nie powinieneś, nie wolno ci jednak pod żadnym pozorem zatrzymać się na tym, co tragiczne, obezwładniające spektakularnym pokazem kruchości ziemskiego bytowania. Próbowano skłaniać cię, byś oddawał cześć „majestatowi śmierci”. W jakie rewiry rzeczywistości miałyby iść za naszymi tragicznie zmarłymi rodakami te wyrazy solidarnego uprzytomnienia skończoności i przemijalności. Nie uda się ocalić wiary w wartość człowieka, jeżeli się nie przyjmie, iż została ona zagwarantowana w sposób nadprzyrodzony- ostrzegał anglikański duchowny i filozof L.Mascall. Nie można co nieco wzbić się ponad poziom codziennego pragmatycznego pełzania po ziemi. Zawsze, a zwłaszcza teraz w dniach spowitych przez całun śmierci, MUSISZ MIEĆ W MYŚLENIU MIŁOŚĆ. MUSISZ BYĆ ŚWIADKIEM MIŁOŚCI, która porywa cię na wyżyny niebieskie w Chrystusie. Przed wiekami postulował Francis Bacon, że rozumowi ludzkiemu potrzeba ołowiu, nie skrzydeł. Zdaje się , że nadchodzi pora, by trochę lotniejszym uczynić rozum ludzki. „Człowiekowi rozumnemu rzuca się w oczy to, że Bóg istnieje”- pisał św. Tomasz z Akwinu. Rozumnym ostatnich wieków zdawało się całkiem odwrotnie. Boga nie ma. Na tym absurdalnym projekcie budują swoją mizerną egzystencję tylko ludzie o ciasnych horyzontach; słabi, usprawiedliwiający liczeniem się z Bogiem swoją ziemską nieudolność. Na pozór biernie czekający aż przyjdzie po nich z Nieba Pan. W encyklice Spe salvi Benedykt XVI przytacza słowa ze starożytnego epitafium- „Ex nihil ab nihilo quam citorecidimus” –jakże szybko z niczego pogrążamy się w nicość. I my zanim spotkaliśmy Chrystusa, byliśmy jakby „ nie mający nadziei ani Boga na tym świecie(Ef, 2, 12). Dziś- pełna nieskończoności jest nasza nadzieja. Nad otchłanią śmierci możemy przechodzić jakby po świetle Prawdy. Nasze życie jest tym bardziej ludzkie, im łatwiej nam się wyrywać z przygodności i przemijalności. Ale takiego „ luksusu” sami sobie dać nie możemy. Bardzo wyraziście było to widać w czasie ujętym w okowy żałoby i trwogi. „Podstawowe złudzenie ludzi dotyczące czasu, to złudzenie istnienia wiecznej doczesności - pisał francuski filozof, specjalista od spraw czasu J.Guitton. Jakże powszechnie rozpościerało się to złudzenie nad Polską, nad światem- w niezliczonych obrachunkach ze smoleńską tragedią. Jakby te ofiary katastrofy z Raju wyrzucone zostały w czeluści niedosiężne. A przecież - MY CHRZEŚCIJANIE – musimy cechować się nieustraszonością -”nic mnie nie trwoży, bo TY jesteś ze mną”, „doskonała miłość usuwa wszelki lęk”. Kiedy naprawdę kocham Pana, jestem pewna, że cokolwiek się wydarzy , jestem oczekiwana przez tę Miłość. „Chrześcijańskie orędzie nie tylko informuje, ale również sprawia” – (Spe salvi, s.8…)Sprawia, że szukam prawdy o swoim losie. Chrystus chce, abyśmy woleli prawdę od Niego, bo gdy będziemy uczciwie szukać prawdy i tak wpadniemy w Jego miłujące ramiona –zapewniała S. Weil. Duszy zabić nie mogą , ale mogą namówić mnie, żebym zadymił jej wnętrze- to z kolei ostrzeżenie wypowiedziane przez s. J. Tischnera. Może więc nastały czasy, aby zwrócić się rzetelniej ku swojemu środowisku wewnętrznemu. Trzeba nam zdawać sobie sprawę z tego, że nigdy nie uda się nam usadowić wygodnie nawet w tym wehikule doczesnym wiodącym do Nieba, gdy dziczeć będą nasze dusze. Z królewskim rozmachem odprowadzono Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej i Jego Małżonkę na Wawel- miejsce wiecznego spoczynku, oznajmiały niektóre środki masowego przekazu. Uczestnicząc w ceremoniach pogrzebowych prezydenckiej pary, usadowiona pod błękitem Krakowskich Błoni, doświadczałam zgoła innego rozmachu, rozmachu rozrywającego pęta doczesności. Liturgia sprawowana przez kardynała Dziwisza zanurzała w uszczęśliwiające ukojenie- zanurzona w Sercu Pana, potęgą nadprzyrodzonych obietnic bezpieczna, już teraz pewna być mogę, że jestem wieczna. …To tylko taki eufemizm to określenie –miejsce wiecznego spoczynku, bo przecież chrześcijanin wie, że jego Ojczyzna jest w Panu Dziejów, że już teraz przekracza zwycięsko każdy rodzaj śmierci i zdobywa żywotną pełnię podczas Eucharystii. „Otóż Eucharystia nie jest wcale czymś w rodzaju przedsmaku: liturgia nie jest antycypacją życia wiecznego, w nieskończoność powtarzanym identycznym geście, miejscem, gdzie życie wieczne regularnie byłoby wystawiane na pokaz, lecz przeciwnie- miejscem, gdzie sami wystawiamy się na życie wieczne. Eucharystia jest już życiem wiecznym, jest w pełni jego częścią ( V. Carraud ). Niech więc nie skuje cię w kajdany rozpaczy wszechobecna trwoga spokojnie przejdziesz ze śmierci do Życia byleby na co dzień dosyć było w tobie Boga …bo przecież usunięty został płonący miecz, gdy powiedziano człowiekowi: „Dziś ze Mną będziesz w raju „ ( Łk 23, 43) Jolanta Lesiuk ( na całym Niebie ) Czekałam na Ciebie... aż rzeczywistość sakralna się ustanowiła aż dopełnienie wieczne z twierdzy wewnętrznej wyparło czas Czym jest ten dzień który ujrzałam ? Życie pochłonęło śmierć Dzięki ożywczym przyczynom Prawdy wyrwani zostaliśmy spod władzy skończoności ab aeterno predestinata ( od wieków określona) pełnia rozkwitu nastała Bezwzględnie idą precz niedopracowane sercem zapatrywania zlepek żalu i materia wątpliwości nadzieją przemianowane już się wpatrują w Ojca Wysokości Na całym Niebie ( in toto coelo ) wzniecone trymfem bytu nieokiełznane rozradowanie spełnił Pan dzieło doskonałe Ogrodnik Nadprzyrodzony pielęgnowaniem Istnienia nieustannie zaabsorbowany wciąż nas zaskakuje - podsuwając nieprzewidywalnego szczęścia wciąż nowe odmiany Jolanta Lesiuk Mgłą zasnute czyjeś oczy łkaniom nie ma końca nie nasłuchuj przestań serce tak łomotać w nieswoje się wtrącać sztylet bólu tnie powietrze ostro coraz ostrzej szloch rozsypał się na wietrze i requiem zawodzi ponurą niedopowiedzianą nutą wypisuje na granacie nieba -już mnie wszyscy opuścili już nikomu mnie nie trzeba nie szarp się tak głupie serce nikt cię nie posyła raz na zawsze od czułości musisz się uwolnić urojonych zobowiązań po cóż ci w ciemnościach kluczyć obojętność jest bezkarna można się przyuczyć w Ogrodzie Męki śpią przyjaciele wrogowie czuwają Anioł skrzydłem trąca czas odwrócić role rozbroić nieprawość pokutą swój udział zaznaczyć w zbawczym mozole Jolanta Lesiuk Jest śliczna zima i śniegu obfitość i srebrnym pyłem oprószony świat ...ale coś trzeba zrobić,żeby w tę przestrzeń kamienną zatwardziałościa chłodu przeszytą egzystencjalnej ulgi trochę wlać jeżeli kochasz, nie bądź lękliwa odważnie się wychyl w niewidzialny świat owoców pomocy boskiej nie może zakrywać mizernych usiłowań tymczasowy plan umieszczoną w tym życiu dotyka absolutnego piękna znak napełniają się treścią wytwory -wzmocnionego czynem Pańskim-ducha w każdym zakątku serca podziw i całodobowa gotowość miłowania -z pominięciem reguł zdrowego rozsądku- rozrzutnie poupychane potrafi być szybki bieg duszy pogodnej i swobodnej od Prawdy upragnionej do Prawdy zrealizowanej ( ad consummatam veritatem) Jolanta Lesiuk Żwawo szturmuje zimowe widoki rozgrzewający Blask to Ty, przywilej Światła mający usuwasz mi ciemność sprzed oczu Początek, Który do mnie mówi ożywia świadomość i objaśnia świat łez mi takich udzieliłeś, Panie co uzdatniają serce do prawdziwych wzruszeń przytomna Twoja dłoń zawsze w porę na grunt stabilny znad przepaści mnie uprowadzi a mnie już tylko potrzeba płaczem wygładzać chropowatość dni i w poszukiwaniach koronujących Życie z dziecięcą beztroską tkwić to Ty, do Którego się łasi rozsmakowana w wolności dusza Środek- Centrum Dowodzenia w Którym kluczy mej woli trzeba by szukać Ty, w sferach podksiężycowych- in istis inferioribus Ostoja obezwładnionych tęsknotą Koniec- Prawda Ojca o Której po nocach się śni Ty Panie, excellentissimus et summus Magister ( najbardziej wyniesiony i najwyższy Mistrz ) pod osłoną sekretu cierpliwie mnie ćwiczysz w dogłębnych rozważaniach- krwią serca to sobie wypisz - każda wielka miłość musi być najpierw ukrzyżowana... Jolanta Lesiuk uderza w twarz snop wyjaśnień przedtem teraz i potem zginam kolana nie odrywasz mnie od niczego jak Trzej Królowie jestem oderwana... cichość Syna Bożego kontempluję z zachłannym zdumieniem z siebie wychodząc nieobliczalnie się wiążę z absolutnie wiarygodnym najczcigodniejszym Uobecnieniem Sprawiający Życie bez kresu Najwyższy Szczycie Rzeczywistości spokojny w Swej Prawdzie, Panie zabezpieczaj należycie serce przed urojeń lawinami- plejada stugłowych mrzonek tumult płytkiego pocieszania niech nie zawrócą mnie z drogi niech nie zabrnę na zmiennych wartościowań martwe skrzyżowania i nie okryję się nigdy hańbą wycofania natęża się ognisko pojmowania wzbogacona o pomoc Światła wzmocniona Gwiazdy sterem na trwałe chcę się łączyć z Nieogarnionym Natchnieniem Przeczysty Widzący nad wody odnawiające me siły- aquam refectionis codziennie mnie przesiedla admiratione devotionis Jolanta Lesiuk Złamała się gałąź wątłych konstatacji wypadłem z puchowego gniazdka przemyśleń a teraz próbuję udźwignąć ciężar gatunkowy nieznanych duchowych okolic teraz czeka mnie mozół nowych interpretacji no i rany trzeba by jakoś zagoić za wyższą jakością rozglądam się horyzontalnie i znikąd nie nadchodzi umocnienie ziemia oferuje zbiór mgnień gasnących w locie szybko przeraża nieprzejednanym zaciemnieniem z tak wielu sieci muszę się jeszcze wyplątać udrożnić skrępowane niekonsekwencją poznanie z kotłujących się niekompletnych danych wyłuskać niezniszczalną treść rzeczywistości chyba już coś z tego rozumiem... inny wymiar ugruntuje mnie w rozradowaniu Jolanta Lesiuk ja w sobie samej nie mam ucieczki od pasących zniewalajacym pokarmem i niezidentyfikowanych obaw zamętu z Mocą w Moc z zarzewiem Ducha iść będę po falach udręk stąpając zwiewnie by zasłużyć działaniem wiernym na zabezpieczenie losu precjozami Madrości Wszechmocny Boże wszechrzeczy wędrowca znużonego pielgrzymowaniem według zasad prawa zachęcasz do skorzystania z taryfy ulgowej Nowego Testamentu - w kruchej formie człowieczej doli ujawniasz ponadobfitość zbawczej zaradności Wcielona Radość zawładnęła sercem przenikają przestrzeń królewskie splendory w żywioły świata Mistyczna Pewność nadchodzi w ciemnościach utknęła zepsuta miłość i pilne się stało, by wkroczył Pan najbliżej nas - proximus nobis wreszcie poszedł po rozum do głowy i serce udostępnił rzetelnej rozwadze- należało gromadzić bogactwa mające przetrwać mieć ambicje wypadało- z Bogiem się przyjaźnić przykład z Góry brać trzeba było kochać to kwilące dziecię trzeba było kalkulować do czego przynagla wiatr trzeba było wnikać co obłok obwieszcza w Miłość się obracać za Miłością gnać Wszystkim Władającemu trzeba było raporty składać o stanie ducha a nie watażkom sezonowych majestatów laurowe wieńce na skronie zarzucać z właściwym sobie niedostatkiem trzeba było nadrabiać zaległości w pokory marszrutach nie zaś po gruboskórnych szlakach egoizmu z lubością człapać w ciężkich butach czy jeszcze rozchmurzą się nade mną Niebiosa zaciągnięte rosą? przeznaczony był na to czas... trzeba było kochać... diligendum erat... Jolanta Lesiuk
(ogłoszenie ocalenia)
Oto najkrótsza historia świata- powiadał Anatol France przeznaczenie ludzi- by się rodzili, cierpieli i umierali A ja wam powiadam- pociesza Pan- nie przeminiecie jak sen nie przeminiecie na pewno choć piersi wezbrane bólem rozerwie czas choć ciału nie starczy uzasadnienia by trwać Raz jeszcze powiadam wam- nie przeminiecie na pewno bo Ojciec inne zamiary ma wobec was- niech na ten świat przychodzący nie zaniedbują spogladania ku Niebu Prawdę w duszach gromadząc skłaniają się ku boskiemu pokrewieństwu i przez bramę Krzyża do Domu odważnie i radośnie wracają ...więc kiedy dywanowe naloty nieskończoności zmurszałe konstrukcje złudzeń naruszą i ogrom skondensowanej tymczasowości runie na was znienacka kiedy wątła wydajność ziemskiego istnienia zaniknie zasadniczy potencjał Chrystusa moc tworzenia życia i jego naprawy impetem Płomienia Pańskiego spustoszeń w stwórczej atrakcji na dobre was pozbawi I da wam Pan zjednoczenie z boskością i zdolni się staniecie do przyjęcia chwały (capaces gloriae)... Jolanta Lesiuk już dobrze już cicho powstrzymaj rozdzierający monolog zobacz że Niebo przetrząsa każdą kropelkę kałuży odpadnie kiedyś kokon cierpienia decydujący moment na trwale cię rozchmurzy i wyrwiesz się z kręgu konieczności a wtedy wszystko uda się wyrazić przegoni brzask powracający kształt upiornej rozdzielności i notoryczna niejasność pryśnie zdziczała łagodność myśli ze szczęściem nie oswojonych koncertowo wejdzie w wieczną rolę przeżyłaś noce kierkegaardowskich lektur zaślubisz wyśnioną dolę już dobrze już tylko kawałek drogi osobliwości świata życie w konwencji samodestrukcji bez żalu pośpiesznie opuścisz przezwyciężysz czas przestrzeni nieprzychylnej zawiłości dostaniesz ŻYCIE w objęciach miłującej STAŁOŚCI Jolanta Lesiuk :: następne
|