Menu
2010 luty styczeń 2009 2008 2007 2006 2005 2004 2010 Na stronie jest: 5 Odwiedzin: 423447 zobacz i to Poezje
Poprzednie nowiny
wiadomości :
Artykuły
Jestem :
|
Jest śliczna zima i śniegu obfitość i srebrnym pyłem oprószony świat ...ale coś trzeba zrobić,żeby w tę przestrzeń kamienną zatwardziałościa chłodu przeszytą egzystencjalnej ulgi trochę wlać jeżeli kochasz, nie bądź lękliwa odważnie się wychyl w niewidzialny świat owoców pomocy boskiej nie może zakrywać mizernych usiłowań tymczasowy plan umieszczoną w tym życiu dotyka absolutnego piękna znak napełniają się treścią wytwory -wzmocnionego czynem Pańskim-ducha w każdym zakątku serca podziw i całodobowa gotowość miłowania -z pominięciem reguł zdrowego rozsądku- rozrzutnie poupychane potrafi być szybki bieg duszy pogodnej i swobodnej od Prawdy upragnionej do Prawdy zrealizowanej ( ad consummatam veritatem) Jolanta Lesiuk Żwawo szturmuje zimowe widoki rozgrzewający Blask to Ty, przywilej Światła mający usuwasz mi ciemność sprzed oczu Początek, Który do mnie mówi ożywia świadomość i objaśnia świat łez mi takich udzieliłeś, Panie co uzdatniają serce do prawdziwych wzruszeń przytomna Twoja dłoń zawsze w porę na grunt stabilny znad przepaści mnie uprowadzi a mnie już tylko potrzeba płaczem wygładzać chropowatość dni i w poszukiwaniach koronujących Życie z dziecięcą beztroską tkwić to Ty, do Którego się łasi rozsmakowana w wolności dusza Środek- Centrum Dowodzenia w Którym kluczy mej woli trzeba by szukać Ty, w sferach podksiężycowych- in istis inferioribus Ostoja obezwładnionych tęsknotą Koniec- Prawda Ojca o Której po nocach się śni Ty Panie, excellentissimus et summus Magister ( najbardziej wyniesiony i najwyższy Mistrz ) pod osłoną sekretu cierpliwie mnie ćwiczysz w dogłębnych rozważaniach- krwią serca to sobie wypisz - każda wielka miłość musi być najpierw ukrzyżowana... Jolanta Lesiuk uderza w twarz snop wyjaśnień przedtem teraz i potem zginam kolana nie odrywasz mnie od niczego jak Trzej Królowie jestem oderwana... cichość Syna Bożego kontempluję z zachłannym zdumieniem z siebie wychodząc nieobliczalnie się wiążę z absolutnie wiarygodnym najczcigodniejszym Uobecnieniem Sprawiający Życie bez kresu Najwyższy Szczycie Rzeczywistości spokojny w Swej Prawdzie, Panie zabezpieczaj należycie serce przed urojeń lawinami- plejada stugłowych mrzonek tumult płytkiego pocieszania niech nie zawrócą mnie z drogi niech nie zabrnę na zmiennych wartościowań martwe skrzyżowania i nie okryję się nigdy hańbą wycofania natęża się ognisko pojmowania wzbogacona o pomoc Światła wzmocniona Gwiazdy sterem na trwałe chcę się łączyć z Nieogarnionym Natchnieniem Przeczysty Widzący nad wody odnawiające me siły- aquam refectionis codziennie mnie przesiedla admiratione devotionis Jolanta Lesiuk Złamała się gałąź wątłych konstatacji wypadłem z puchowego gniazdka przemyśleń a teraz próbuję udźwignąć ciężar gatunkowy nieznanych duchowych okolic teraz czeka mnie mozół nowych interpretacji no i rany trzeba by jakoś zagoić za wyższą jakością rozglądam się horyzontalnie i znikąd nie nadchodzi umocnienie ziemia oferuje zbiór mgnień gasnących w locie szybko przeraża nieprzejednanym zaciemnieniem z tak wielu sieci muszę się jeszcze wyplątać udrożnić skrępowane niekonsekwencją poznanie z kotłujących się niekompletnych danych wyłuskać niezniszczalną treść rzeczywistości chyba już coś z tego rozumiem... inny wymiar ugruntuje mnie w rozradowaniu Jolanta Lesiuk ja w sobie samej nie mam ucieczki od pasących zniewalajacym pokarmem i niezidentyfikowanych obaw zamętu z Mocą w Moc z zarzewiem Ducha iść będę po falach udręk stąpając zwiewnie by zasłużyć działaniem wiernym na zabezpieczenie losu precjozami Madrości Wszechmocny Boże wszechrzeczy wędrowca znużonego pielgrzymowaniem według zasad prawa zachęcasz do skorzystania z taryfy ulgowej Nowego Testamentu - w kruchej formie człowieczej doli ujawniasz ponadobfitość zbawczej zaradności Wcielona Radość zawładnęła sercem przenikają przestrzeń królewskie splendory w żywioły świata Mistyczna Pewność nadchodzi w ciemnościach utknęła zepsuta miłość i pilne się stało, by wkroczył Pan najbliżej nas - proximus nobis wreszcie poszedł po rozum do głowy i serce udostępnił rzetelnej rozwadze- należało gromadzić bogactwa mające przetrwać mieć ambicje wypadało- z Bogiem się przyjaźnić przykład z Góry brać trzeba było kochać to kwilące dziecię trzeba było kalkulować do czego przynagla wiatr trzeba było wnikać co obłok obwieszcza w Miłość się obracać za Miłością gnać Wszystkim Władającemu trzeba było raporty składać o stanie ducha a nie watażkom sezonowych majestatów laurowe wieńce na skronie zarzucać z właściwym sobie niedostatkiem trzeba było nadrabiać zaległości w pokory marszrutach nie zaś po gruboskórnych szlakach egoizmu z lubością człapać w ciężkich butach czy jeszcze rozchmurzą się nade mną Niebiosa zaciągnięte rosą? przeznaczony był na to czas... trzeba było kochać... diligendum erat... Jolanta Lesiuk
(ogłoszenie ocalenia)
Oto najkrótsza historia świata- powiadał Anatol France przeznaczenie ludzi- by się rodzili, cierpieli i umierali A ja wam powiadam- pociesza Pan- nie przeminiecie jak sen nie przeminiecie na pewno choć piersi wezbrane bólem rozerwie czas choć ciału nie starczy uzasadnienia by trwać Raz jeszcze powiadam wam- nie przeminiecie na pewno bo Ojciec inne zamiary ma wobec was- niech na ten świat przychodzący nie zaniedbują spogladania ku Niebu Prawdę w duszach gromadząc skłaniają się ku boskiemu pokrewieństwu i przez bramę Krzyża do Domu odważnie i radośnie wracają ...więc kiedy dywanowe naloty nieskończoności zmurszałe konstrukcje złudzeń naruszą i ogrom skondensowanej tymczasowości runie na was znienacka kiedy wątła wydajność ziemskiego istnienia zaniknie zasadniczy potencjał Chrystusa moc tworzenia życia i jego naprawy impetem Płomienia Pańskiego spustoszeń w stwórczej atrakcji na dobre was pozbawi I da wam Pan zjednoczenie z boskością i zdolni się staniecie do przyjęcia chwały (capaces gloriae)... Jolanta Lesiuk już dobrze już cicho powstrzymaj rozdzierający monolog zobacz że Niebo przetrząsa każdą kropelkę kałuży odpadnie kiedyś kokon cierpienia decydujący moment na trwale cię rozchmurzy i wyrwiesz się z kręgu konieczności a wtedy wszystko uda się wyrazić przegoni brzask powracający kształt upiornej rozdzielności i notoryczna niejasność pryśnie zdziczała łagodność myśli ze szczęściem nie oswojonych koncertowo wejdzie w wieczną rolę przeżyłaś noce kierkegaardowskich lektur zaślubisz wyśnioną dolę już dobrze już tylko kawałek drogi osobliwości świata życie w konwencji samodestrukcji bez żalu pośpiesznie opuścisz przezwyciężysz czas przestrzeni nieprzychylnej zawiłości dostaniesz ŻYCIE w objęciach miłującej STAŁOŚCI Jolanta Lesiuk (czyli Droga Krzyżowa na Kriżevacu) Niech nas przyciąga łaska Twoja , Panie niech nas rozpłomienia szczęściotwórczy znak niech w nas zatańczą myśli potegą -światu nieznaną- wygenerowane ku Tobie zdążamy Władco Niewyczerpywalnych Zasobów in fervore caritatis (w zapale miłości) skwapliwie osłaniając najsubtelniejszych uniesień niewidzialny dar tęsknota ugania się za tęsknotą nadchodzącej Prawdy uważnie wypatrując napełnia się treścią posłanniczy dynamizm już nikt nam nie zdoła zabrać Światła sprzed oczu rozważnym duchem omijamy wszelki fałsz ulatują w soteriologiczne sfery gwałtownych wyznań całościowe dokonania Pater fururi saeculi- Ojcze przyszłego wieku nie chcieliśmy być biegli w nieznośnej pychy zawiłościach głeboka jest Głębia ( alta profunditas) możnych spraw Pańskich Życie szumi nam w głowach serca się pławią -w rozpoznawaniu doskonałego miłowania- wspaniałościach Jolanta Lesiuk Szepczę nieśmiało Chrystusowi memu -niemocna jestem i niepewna swego- a Ty masz w Sobie wszystkie moce niebo i ziemię napełniasz z rozmachem życiodajnym triumfującym tchnieniem po " świętych schodach" brnę na kolanach do Chrystusa mego coraz mi lżejszy balast doczesności ubywa mnie dla świata pięknem mi wzbiera przestrzeń nieogarnialnych możliwości wzmaga się zespalajacych więzów uspokajajace zwiastowanie już nie targnie się na mnie żadna przemoc conformatur Deo (dopasowuje się do Boga) żądna wiekuistej sytości dusza ...i odważnie już wołam --- mój Chrystusie silną mnie czyni Twoja siła a Ty Spiritus procellarum- wichrze huraganów, co pełnisz Jego słowa Ty jeden to wiesz- trzeba rozszczebiotane serce w porę uciszyć reszta z szaloną cierpliwością niech przynależeć zechce do ostetecznej bosko-ludzkiej tajemnicy ( compatit MYSTERIO) Jolanta Lesiuk idzie przed siebie "głupi dla Chrystusa" i duma go rozpiera ze źdźbłem trawy w dyskusje się wdaje robi wykład sroce na temat Pierwszej Przyczyny -to Pan, mój Bóg cię uczynił mocą działajacą lśniące twe skrzydła poderwał do lotu gołębie na niby strofuje -znów przez tę zachłanność sfora wróbelków głoduje i listek oddaje płaczącej gałęzi uformowanym Słowem uwypukla najskrytsze rozważania czystą czułością wyłania ogląd wspaniały i pełen uroku ...i każdy krok nabiera nowego przekształconego znaczenia czego świat nie raczył wzruszeniem ugościć zawsze to przystoi dostojnej wieczności Jolanta Lesiuk Z tego, co widzę, to wszystko się wali - podeprzeć nie ma się czym. Szydzisz sobie ze mnie losie słowami pewnej prowokatorki. Czyż nie pojmujesz- Najwyższy nie mieszka w dziełach rąk ludzkich. Runąć musi wszystko, co się opiera na nieostatecznej Mocy. Wspinam się na szczyt rozeznania. I wiem, że nie nagnę ku sobie najświętszego tchnienia. Nie rozglądam się wokół trwożliwie. Kurczowo się trzymam niewymazywalnego zawierzenia. Staję po stronie Krzyża. Krzyż mnie uwolnił od skończoności i uwidocznił mi Zmartwychwstanie. ...I od tej chwili, od tego wiekopomnego poranka jestem niesiona do Boga w ramionach Paschalnego Baranka. Mój los stał się piękny... kalos gegenemenos. Jolanta Lesiuk "W czarnej rozpaczy i w szarym zwątpieniu Składałem wierszem hołd Niepojętemu Udając radość, chociaż jej zabrakło, Bo mnożyć skargi byłoby za łatwo". A ja wierności dochować pragnę Trudnemu Zachwytowi. Pozdrowienia z wysoka Jolanta Lesiuk Otulone ciszą smukłe sylwetki drzew. Nie kołysze ich już żaden uwodzicielski wiew. Śpi, znużona harcowaniem wiatru i najazdem ptaków, przydomowych l`alberi rodzina. Suwerenna obecność milczenia i zmroku panowanie nad czasem dyskretnie zaczyna. "A na niebie płoną konstelacje piękne jak myśl Boga ". Panie, Ty masz w myśleniu i zachwyt i miłość. Nie zatrzymujesz ich dla siebie. Oczarowanie pozwalasz przesyłać innym -- przez Ciebie, dla Ciebie przez innych ... Więc witaj Bliźni w nocnym Niebie - benarrivato in cielo! Dla Ciebie to Pan odsłania swe nadzwyczajne dzieło. Kosmiczne celebracje, przejmujące gwiazd miriady obsypane srebrnym pyłem bliskie są i znajome, bo Bóg za nimi w tyle. Budzą ufność, gorące rozrzewnienie. Ukrywa się Pan za księżycem, za Wielką Niedźwiedzicą, a Ty -- Miłujący garniesz się w górę per amor di Dio. Czułość i tkliwość -- amorevolezza gwałtownie Cię wypełnia, dostojne pojmowanie, że chłoniesz Dzieło Pańskie, Pełnią Bożą opieczętowane. Panie, przewyższający każdą nazwę, którą Cię określamy -- to jest piękne, cio`e bello. Gwiazdy opowiadają o sobie -- siamo felice quando siamo insieme -- jesteśmy szczęśliwe, kiedy jesteśmy razem. Od nich człowiek uczy się Boga i drugiego człowieka, pragnieniem Komunii doszczętnie wypalany. Nim świt nadejdzie i porozsyłasz niebieskie ciała w kosmiczne zakamarki, nim minie srebrzyste zadumanie, przyjmij Aktywna Władzo nad światem nocne człowieka najserdeczniejsze oddanie ... Który na Mlecznej drodze cyprysy świątyń Ci wystawia. Światło Twoje przenika do ziemi. A ziemia blask przygarnia. Oto promień wyszedł z gwiazdy, garścią znaczeń nieskończonych sypnął rozrzutnie. Człowieku -- stajesz się ogniem, zstąpiło Niebo w twoją ciasną stworzoność. Jaka ulga! Na chwilę opuściło Cię piętno daremności, zawiesiłeś wzrok w bujne obłoki i zadrżałeś od prawdy przejmującej pasji. Rozdźwięczała się tęsknota, żałośnie rozkrzyczała, niecierpliwie czas wypycha i błaga -- niech się stanie, niech się już tak stanie ! Jesteś zmysłem wieczności, z myśli o Panu utkanym. W każdej szczelinie bytu nieskończoności widzisz źrenice. Omijasz mur konieczności nadziei wielkimi skrzydłami. Nie czyha na Ciebie umiar, zwyczajność Ci nie doskwiera, bo nie osiadłeś na mieliźnie czasu, bo w wieczność wciąż się wybierasz. Dojrzewasz do niezmienności. Pragniesz życiem Żywym się rozkrzewić i rozszaleć huraganem Bożym. I chcesz słońcem palić Przedwiecznego i chcesz życiem żyć Zmartwychwstałego. Już jesteś pewien, że chcesz tego, tylko tego ... Ale noc s`andava allontanando -- oddaliła się powoli. A o świcie -- sul far del giorno -- znów się ćwiczysz w niestałych sprawach, z domieszką ziemskiej przygodności. Łapie Cię w kleszcze ruchliwy świat. Kawałek gruntu pod nogami znów Ci obiecuje wonny raj. Znów rozdmuchujesz horyzontalne istnienie, pozwalasz poniewierać się przez czas. Oto wtoczył Pan wszechmocną dłonią do Twego domu słońca blask. I już Ci się zdaje, że sam bezbrzeżność w sobie masz, że tu Twa ostateczność, Twój świat. Tous le oiseaux du monde viennent y faire leurs nids, la caille, la tourterelle et la jolie perdrix I łowisz radość w porannej rosie, pławisz się w kwiatów powodzi. Cicha poezja świata sama do Ciebie przychodzi. Złakniona Twojego podziwu, stwarzającego spojrzenia, zalotnie Cię uwodzi -- zobacz, żem piękna, nie gardź mną, choć tylkom ziemia. I już nadchodzi południa rozżagwiony czas. Powietrze złote "mży rozpylonym słońca nalotem ". Narasta utrudzenie. I znów w kontakcie z Niebem chcesz odzyskiwać siły, znów ci za mały świat. Tylko z Royaume Eternel potrafisz być naprawdę za pan- brat. Da mezzo in cielo -- ze środka nieba Dante poucza, czego Ci dzisiaj potrzeba; Considerate la vostra semenza - Zważcie plemienia waszego przymioty: fatti non foste a viver come bruti - Nie przeznaczono wam żyć jak zwierzęta, ma per seguir virtute e conoscenza - lecz poszukiwać i wiedzy i cnoty. I opuszczasz niemrawy, horyzontalny świat, sięgasz poważniejszych regionów bytu. Czekasz, jak ustanie ostatni un alito di vento -- lekki powiew wiatru, by serce wtulić w rzeczy ostateczne. Pod wieczór -- sul far della sera -- Pan Skarbiec Błękitny otwiera ... Więc jeśli chcesz -- znów witaj w Niebie. Jolanta Lesiuk
Już kilkadziesiąt lat temu A. N. Whitehead zauważył, że postęp poznania powiększa niewiedzę w sprawach podstawowych i prowadzi ku granicom, którym sens musimy nadawać, czerpiąc z innego źródła niż poznanie typu naukowego i empirycznego.
W codziennym życiu człowiek czuje się "sfunkcjonalizowany", poszatkowany na różnorodne funkcje pełnione w społeczeństwie. W chwilach wytchnienia poszukuje sposobów ocalenia przed dezintegracją swojej osobowości, przed wyzuciem jej z człowieczeństwa. Jednakże z powodu wspomnianej wyżej niewiedzy w sprawach fundamentalnych swojego bytu, swoistego analfabetyzmu duchowego, chwyta się przypadkowych metod obrony swej godności. Jest on istotą uzależnioną od Boga (w jak najbardziej pozytywnym sensie), ale nie zawsze uświadamia sobie swoje więzy ze Stwórcą. Może nawet traktować religię jako dolegliwość umysłową. Niemniej jednak wątpliwości umysłowe i duchowe skłaniają go do poszukiwania głębi bytu, trwałego metafizycznego oparcia. Taki poszukujący człowiek staje się łatwym łupem dla wszelkiego rodzaju nowych wspólnot para-religijnych, które często nazywają się kościołami i oferują szybkie, przyjemne rozwiązywanie duchowych rozterek. Wykorzystują one fakt, że współczesny człowiek zazwyczaj myli komfort psychiczny z duchową doskonałością. Organizacje te reklamują się jako kościoły wzajemnego zrozumienia, bardzo łagodne dla ludzkich słabości, czasami wręcz im schlebiające. Dla takich kościołów rzekomo sam Bóg jest życzliwszy, na dowód czego szeroko otwiera im metafizyczne okno. Zaszczytu tego nie dostępują niewtajemniczeni. Członkowie takich wspólnot łudzą się, że posiedli niezawodne techniki podporządkowania sobie Absolutu. "Potrzeba, by On wzrastał, a ja abym się umniejszał" - mówi Jan Chrzciciel (J 3,30). Wydaje się, że w wielu dzisiejszych organizacjach religijnych stosuje się zupełnie odwrotną zasadę - umniejsza się znaczenie Boga na rzecz samoubóstwienia człowieka, aż do ogłoszenia Boga zbędną hipotezą w życiu człowieka. W taki sposób krzewi się najróżniejsze wierzenia i powroty do pogańskich praktyk. Z cząstek rozmaitych religii i prawd montuje się synkretyczną niby-religię, która ma uczyć jak wygodnie, w stylu XXI wieku rozsiadać się w czasie i pozorować możliwość samo-uszczęśliwiania i samo-zbawiania. Nowe "kościoły" organizują wielkie przedsięwzięcia "ewangelizacyjne" podczas, których ludzie mają doświadczać, że nawet kontakt z Bogiem daje się usprawnić i unowocześnić. Prowadzone z rozmachem i z rozgłosem akcje tych niby-kościołów wpędzają w kompleksy niektórych wiernych Kościoła katolickiego. Powstają w nich wątpliwości co do wyjątkowości naszej wspólnoty, niezbyt pośpiesznie idącej za głosem współczesności, jakby wytrąconej z kolein czasu. Objawienie Boże otwiera nieogarniony wszechświat trwałych i niezawodnych prawd. W ciągu dwóch tysięcy lat stale oplata myśl chrześcijańską bujny kąkol najróżniejszych idei. Człowiek wierzący nie może trwożyć się, że te małe wyspy ideologii kreowanych przez błędne mniemania zniweczą Boże dzieło. Obserwowany dzisiaj dramatyczny ruch i konflikt idei oraz wierzeń nie jest niczym nowym. Próby zaś ulepszeń i zmian (błędnie nazywanych postępem) w obrębie tego, co absolutnie przerasta pomysły pojawiające się w czasie, zawsze przynoszą człowiekowi szkody. Wszelkie werbalne ekstrawagancje, metafizyczno- dialektyczne paradoksy może mają nieraz szlachetne intencje, ale częściej są dziełem ludzi, których serca i myśli nie chcą spocząć w Bogu. Powodem tego bywa duchowe zagubienie, brak duchowej busoli nakierowanej na Stwórcę bądź niedorozwój tzw. zmysłu wieczności. Człowiek wierzący musi czuwać, by nie odarto go z wartościującej świadomości, by nie wmówiono mu, że istnieją atrakcyjniejsze drogi do Boga niż oferuje Kościół Chrystusowy. Nie może pozwolić, by wmówiono mu, że tajemnice Boże da się rozszyfrować za pomocą nowoczesnych technik. Ojcowie Kościoła ostrzegają - jeżeli wydaje ci się, że rozumiesz, to z pewnością nie jest to Bóg. "Na Boga, na słowo i dzieło Boże nie istnieje żaden pogląd, gdyż pogląd wymaga patrzenia niejako z góry, bycia n a d. A owo n a d zawsze należy do Boga. Dla człowieka to już dużo, gdy naprawdę jest p o d Bogiem, gdy jest Mu posłuszny, gdyż wówczas jest również w Bogu poprzez uczestnictwo w Jego Miłości" naucza H. U. von Balthasar. Dalej powiada ten wielki teolog, że "katolicki obraz świata ma trzy ogniska: Boga, Chrystusa i Kościół. Nie stoją one jednak obok siebie niepowiązane, lecz tworzą nierozerwalne Jedno. Bóg jest dla nas dostępny tylko w Chrystusie, tylko przez Chrystusa możemy do Niego dojść, do Chrystusa zaś tylko przez KOŚCIÓŁ. Chrystus poza Kościołem może stanowić tylko duchową rozrywkę, w której nie o miłość do Chrystusa chodzi, ale o jakiś rodzaj egoistycznej samorealizacji przy użyciu idei Chrystusa. Rozglądanie się za rzekomo bardziej interesującą formą organizacyjną niż Kościół Chrystusowy jest schodzeniem na manowce, gdzie niejednokrotnie człowiek oddala się od Boga i staje żarliwym sługą bzdury. Chrystus zapewnia nas, że sam będzie pasł owce w swoim Kościele. To dla Jego wyznawców najpewniejsza gwarancja PRAWIDŁOWEGO WYBORU. Dlatego chrześcijanin może spokojnie odnosić się do inwazji nowości metafizycznych, które miałyby lepiej rozwiązywać troski ostateczne. Człowiek wierzący nie musi uprawiać duchowej ekwilibrystyki, by usprawniać duszę do zrozumienia rzeczy ostatecznych. "Chrześcijańska wyćwiczona sprawność powinna polegać na coraz większej dyspozycyjności wobec Boga i Jego łaski" (H. U. von Balthasar). Kościół Chrystusowy uczciwie ukazuje perspektywę finalną i otwarcie głosi prawdy autoryzowane przez samego Boga. W obrębie takiego kręgu wartości Krzyż jako absolutne narzędzie miłości Boga do człowieka stanowi jedyne centrum. "Dlatego w życiu ludzkim połowa umiejętności, krzyża swego szukać, a druga połowa nieść go za Zbawicielem" (C. K. Norwid). Jeśli człowiek zechce ćwiczyć się w tej umiejętności, zechce szukać oblicza Pana, a nie duchowej satysfakcji, będzie prawdziwym homo vigilans - człowiekiem czuwającym, dbającym, aby nie zerwać łączności ze Światłością. Taki człowiek Tajemnice Boże "rozszyfrowuje" miłością, a nie bezowocnymi technikami i głęboko wierzy, że Kościół Chrystusowy (przez przeciwników pogardliwie nazywany ciemnogrodem) świeci rzeczywistym nadprzyrodzonym blaskiem. I jest to jedyne samo-pomnażające się światło. Chrystus gromadzi w swoim Kościele ludzi grzesznych, którzy nie liczą na samo-uświęcenie, lecz aktywnie czekają aż zaleje ich nawałnica Jego łaski. "Jego łaska jak chmura deszczowa na wiosnę" ożywia i uświęca wszystko. Jego ofiara wciąż gładzi grzechy świata. Z woli samego Chrystusa JEGO ORYGINALNY KOŚCIÓŁ jest największym sakramentem świata, dlatego nie musi obawiać się ludzkich osądów i upływu czasu. Święty Ireneusz pisał, że sam Duch święty nieustannie odmładza naczynie Kościoła, które zawiera wiecznie młodą obecność Chrystusa. Dobrowolnie pozbawiać się takiej przestrzeni sakralnej to SAMOBÓJCZE DZIAŁANIE. "Weź ode mnie Chrystusa, a nic dobrego mi nie zostanie" (J. Szkot Eriugena). Jeśli człowiek naprawdę nie chce oderwać się od Chrystusa, jeśli pragnie uzbrajać się mocą z wysoka przeciw błędnym wierzeniom, musi ogniskować swoje życie duchowe wokół Kościoła Chrystusowego. Kościół ten niezawodnie prowadzi do zjednoczenia z Bogiem i już w doczesności umożliwia kosztowanie „jak dobry jest Pan”. "I żaden czas, żadna siła nie rozbije utworzonej formy, która żyjąc, rozwija się (Goethe). Jest to nadprzyrodzona forma Chrystusowa. Jolanta Lesiuk :: następne
|